Archive for styczeń, 2007

Zaskakujące odpowiedzi

środa, styczeń 31st, 2007

Dzisiaj wspomnienie św. Jana Bosko. W kontekście wczorajszych rozmyślań chyba o nic nie należy już pytać.

,,Starszych więc, którzy są wśród was, proszę, ja również starszy, a przy tym świadek Chrystusowych cierpień oraz uczestnik tej chwały, która ma się objawić: paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce; nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywe przykłady dla stada. Kiedy zaś objawi się Najwyższy Pasterz, otrzymacie niewiędnący wieniec chwały”

1 P 5,1-4

,,Boże, Ty powołałeś świętego Jana Bosko na ojca i nauczyciela młodzieży, spraw, abyśmy zapaleni taką samą miłością, starali się o zbawienie bliźnich i służyli Tobie samemu.”

Modlitwa brewiarzowa

Przerastanie

wtorek, styczeń 30th, 2007

Przerastanie – radość największa dla każdego animatora. Jest lepszy sposób na wyrażenie tego ,,dziękuje”? Ja nie poznałem. Ma ono jednak bardzo specyficzny smak… różne emocje towarzyszące. Szczególnie w Ruchu Światło-Życie… gdzie ,,przerastanie” nie wiąże się ze zmianą człowieka który prowadzi. I już pierwsza refleksja – tak nie tylko jest w Naszym Ruchu, a w całym Kościele! Zapamiętać:

Jestem wartościowym człowiekiem dla mojej grupy, nie z powodu tego co umiem i znam, lecz z powodu tego, że jestem człowiekiem który wychodzi naprzeciw, aby się z Nimi spotkać.

Kurde jak głęboko niepoukładane muszę mieć patrzenie na świat skoro łapię się na innym myśleniu. Tak… te słowa dla mnie powinny się teraz stać najważniejsze, inaczej nie wykorzystam dobrze, tego daru który się pojawił. To jedyna droga, aby znieść ten czas…

Gdy patrzę na swoją sytuacje nie mam wątpliwości – jest w tym jeszcze bardziej szczególny zamiar! W tym jak wygląda obecnie moja grupa bardzo niewielki udział ma moja osoba. To owoce pracy innego robotnika na winnicy Pana. Jest to doświadczenie szczególnie trudne – przecież tak bardzo chciałbym się realizować jako ,,fajny animator”…

Zwraca mnie to dzisiaj w zupełnie innym kierunku. Stawia pytanie ,,co ja im mogę dac?”, ale daje i odpowiedzi. Kilka tygodni temu przygotowałem spotkanie grupowe w 5 minut – otwarłem konspekt sprzed dwóch lat, który okazał się bardzo dobry. Czy nadinterpretacją będzie pomyślenie, że poprzez dzisiejsze doświadczenie dostałem informacje – ,,Arturze – nie, nie będziesz odtwarzać, zatrzymywać się w miejscu…”? Czy właśnie poprzez Kościół nie otrzymałem wskazówki nad czym teraz pracować? Tak… to nowy kierunek, jasne instrukcje. Bóg zapłać.