Osierocenie…

W parafii mojej własnej…we Wspólnocie Ruchu nawet – przez chwilę dziś poczułem się osierocony. Brakowało kogoś ważnego, musiałem szukać go ,,poza murami mojego domu”. Szkoda. To dziwne uczucie.

Chodzi o ewentualne (no bo przecież jeszcze tak naprawdę w ogóle nie wiem czy w tym roku będę w Krościenku….) Błogosławieństwo na Animatora Ruchu. Potrzebuję poręczyciela. Powinien byc to ktoś ważny dla mnie, ktoś kto wprowadzał mnie w bycie Animatorem. Dodatkowo jednak musi to byc osoba, która sama przyjęła już błogosławieństwo. Tak chciałbym, aby był to ktoś z mojej wspólnoty – to wtedy tak pięknie oddawałoby zasadę ,,życie z życia”. Osierocenie…

One Response to “Osierocenie…”

  1. Ola Says:

    … i tak mi sie smutno zrobiło, że praktycznie się rozpadło :(

Leave a Reply