Nieustanna walka
Trudne doświadczenie z którym każdy musi się zmierzyc: odkrywac równocześnie zdolnośc do wielkiego dobra i totalną porażkę tego kim się jest. Życie dziwnie się układa i rzadko kiedy możemy powiedzieć, ze jesteśmy zadowoleni z jego przebiegu… Jednak patrząc z skali makro nie sposób nie zauważyć jakiegoś Zamysłu i Planu. Osobliwe… Wydaje mi się, że jest to odczucie nie tylko osób wierzących w osobowego Boga, lecz po prostu osób które starają się podejmować jakąś refleksje nad tym co dzieje się wokół nich i z nimi. Być może jest to prostu mechanizm psychologiczny, którego zwyczajnie nie znam.
Taki stan jest bardzo bliski melancholii. Ciekawe czy powinno się walczyć o to, aby on ,,nie wydostawał” się poza obszar rozmyślań wieczornych? To znaczy inaczej rzecz ujmując: czy pokazanie tego stanu światu przyniesie jakieś większe dobro?… Myślę, że jako ,,animatorzy” czasami czujemy się trochę ,,kłamcami”. Przecież tak bardzo chciałoby się być całym sobą otwartym dla tych ludzi…tylko czy na pewno zrozumieją?
Chciałbym kiedyś porozmawiać z kimś kto konsekwentnie nigdy niczego nie maskował…. jest ktoś taki?…