Jeżeli ktoś to dlaczego nie ja? » Uncategorized http://epsylon.blog.aei.pl ...rozrzucone myśli w walce o ideały... Mon, 26 May 2008 23:27:45 +0000 en hourly 1 http://wordpress.org/?v=3.0.1 Rozmowy http://epsylon.blog.aei.pl/2008/05/27/rozmowy/ http://epsylon.blog.aei.pl/2008/05/27/rozmowy/#comments Mon, 26 May 2008 23:18:39 +0000 admin http://epsylon.blog.aei.pl/2008/05/27/rozmowy/ Ostatnio wiele wokół mnie i we mnie bezradności wobec wkradającego się marazmu i bylejakości. Powoduje to wiele rozmów. Wszystkie są praktycznie prowadzone w dobrej intencji, szczerze. Wszystko to jednak jest takie…no właśnie. Słuchając ostatnio słów Jacka Kaczmarskiego znalazłem wspaniały opis tego stanu:

Głos I:

Śpijcie spokojnie – mędrcy przenikliwi,
Żonglerzy światła, tak bezsilnie świetni,
Że nawet temu niezdolni się dziwić,
Gdy próchnem w mroku świeci ból szlachetny.
Wszystkoście z góry najlepiej wiedzieli,
Lecz nie zdołali niczemu zapobiec:
Naładowana broń – co nie wystrzeli,
Bo ma na ścianie wisieć ku ozdobie.
Chór:

Śpijcie więc, poza dobrem, poza złem
Requiem.

Serdecznie polecam posłuchania całości. Aby nie łamać żadnych praw autorskich (podzielone na dwie częsci w sposób sztuczny):

Requiem rozbiorowe

I

Głos I:

Pamięć moja – ponurej natury:
Nie chce wskrzeszać soczystych rozkoszy,
Nie rozczuli jej flet,
Nie rozrusza tamburyn,
Płoche szczęście ją peszy i płoszy.
Pamięć moją ożywia żałoba,
Lecz – nie płaczka rozpaczą podniosła,
Tylko wściekły ten wstyd,
Co się szwenda po grobach,
Które lepka pleśń legend porosła.
Jeśli grzmiące obrzędy bezcześci,
Jeśli babrze się w szczątkach wstydliwych -
To nie po to, by mieć
Nośny temat do pieśni,
Lecz by wstyd – był ostrogą – dla żywych

II

Głos II:

1.

Na śniadaniu u Carycy
Sutą dzieli się potrawę;
Pertraktują biesiadnicy
Komu jaki kęs i skrawek.
Temu galicyjski połeć,
Temu – wielkopolski gryz;
Monarchini żre nad stołem
Schab “Polonia á la russe”
Chór: Nie przystroi się garnirem
Za to krwistym sosem lśni,
Dies irae, dies irae
Idą na nią gniewu dni.

2.

Uczta w imię Trójcy Świętej
Oświeconych autokratów
Potwierdzona dokumentem
Co posiada moc traktatu.
Nie ma to, jak pełna miska
Do dyplomatycznej gry,
Choć wątpliwy na niej przysmak:
Kapuściane polskie łby.
Chór:

Zaraz się nad nimi schylą
Żeby im upuścić krwi
Dies irae, dies irae
Idą na nią gniewu dni.

3.

Polska karczma wciąż pijana
Od swych obłąkańczych swar,
Polska pana i plebana
Zatopiona w chamski gwar.
Bizantyjski na niej przepych
Azjatycki na niej brud.
Więc się do trzech par rąk lepi
I potrójny syci głód.
Chór:

Nie powlecze jej nikt kirem
Nie uroni nad nią łzy
Dies irae, dies irae
Idą na nią gniewu dni.

III

Głos II:

Śpijcie spokojnie ojcowie i matki
Naszego “ja” – co tak dziś niewyraźne.
Już poza wami żywotów przypadki
I wybór między zbawieniem, a kaźnią.
Was nic już więcej obchodzić nie musi
Dotknięci życiem – snujcie śmierci smutek.
To nam spuściznę dziwną czas wykrztusił,
Niewymienialną na żadną walutę.

Chór:

Śpijcie – wy poza dobrem, poza złem
Requiem.

Głos I:

Śpijcie spokojnie – zdradzeni, zsyłani,
Mięso eposów skomlące o sens;
Straceńcy, stróże niewidzialnych granic
Powyznaczanych majestatem klęsk.
Niech was nie budzą skrzekliwe capstrzyki,
Parady, werble, rocznicowe msze;
Szare – z ołowiu sumień – żołnierzyki,
Grzechot w pudełku pamięci, na dnie!

Chór:

Śpijcie – już poza dobrem, poza złem
Requiem.

Głos II:

Śpijcie spokojnie – skrytym zdradom wierni,
Za bezcen strachu swej pychy kupieni,
Karni dzierżawcy cmentarnej guberni,
Hetmańskich buław, biskupich pierścieni.
Nikt wam już dzisiaj nie pohańbi mogił;
Sąd ostateczny odległy, niepewny,
Nieprzeliczone zapomnienia drogi,
Bóg dobrotliwy, człowiek – krótko gniewny.

Chór:

Śpijcie – znów poza dobrem, poza złem
Requiem.

Głos I:

Śpijcie spokojnie – mędrcy przenikliwi,
Żonglerzy światła, tak bezsilnie świetni,
Że nawet temu niezdolni się dziwić,
Gdy próchnem w mroku świeci ból szlachetny.
Wszystkoście z góry najlepiej wiedzieli,
Lecz nie zdołali niczemu zapobiec:
Naładowana broń – co nie wystrzeli,
Bo ma na ścianie wisieć ku ozdobie.

Chór:

Śpijcie więc, poza dobrem, poza złem
Requiem.

Głos II:

I ty spokojnie śpij, bezkształtny tłumie
Analfabetów o zwichniętych karkach,
Którego grozy nigdy nie zrozumie
Mędrzec, wojownik, skazaniec ni zdrajca.
Śpij, boś też myślał, walczył, i też zdradzał;
Czemu byś lepszy miał być niż te tuzy,
Dla których człowiek, wiara, rozum, władza
Do tego tylko, by im służyć – służy!

Głos I i II:

Śpij wstrzymywany dobrem, gnany złem
Requiem.

IV

Chór:

Jesteśmy – jacy jesteśmy
Byliśmy – jacyśmy byli
Tę prawdę o sobie unieśmy
W tej krótkiej, danej nam chwili.
Będziemy – jacy zechcemy
Byle wiedzieć nam – czego chcieć,
Lecz – nie wiemy – czego nie wiemy,
Więc nie mamy – co chcemy mieć.
Mogliśmy, czego nie wolno,
Co wolno – nie chcemy móc.
Wolimy niewolę niż wolność,
W której nie ma o co łbem tłuc.
Więc będziemy – jacyśmy byli,
Więc jesteśmy – a jakby nas brak
W tej krótkiej danej nam chwili,
Której jutro nie będzie i tak…

V

Głos I:

Tym, co w szkarłatach, tym w kazamatach,
Tym, co w kapturach i tym na sznurach,
Tym, co w powozach i tym w powrozach

Chór:

Lacrimosa.

Nie mamy rąk – mamy łapy,
Nie mamy głów – mamy łby.
Dlatego dla nas ochłapy,
Dlatego po nas – łzy.

Głos II:

Tym w dumnej pozie i tym w pokorze,
Tym, co w koszarach i tym w koszmarach,
Tym, co w przestworzach i tym w obozach -

Chór:

Lacrimosa.

Nie mamy snów – lecz majaki,
Nie mamy myśli – lecz szał,
Dlatego los byle jaki,
Dlatego głos łka, jak łkał.

Głos I:

Tym – złote zboża, tym – ostrze noża.
Tym – szlak po płozach, tym – szlam bezdroża,
Tym – łaska boża, tym – trwożna groza

Chór:

Lacrimosa.

Nie mamy wiary, lecz złudy,
Za dzieje nasze – zbiór klechd.
Dlatego trwać będą trudy
Nasz własny płacz i z nas śmiech.

Jacek Kaczmarski
1995

]]>
http://epsylon.blog.aei.pl/2008/05/27/rozmowy/feed/ 0
Myśli http://epsylon.blog.aei.pl/2008/03/13/mysli/ http://epsylon.blog.aei.pl/2008/03/13/mysli/#comments Thu, 13 Mar 2008 00:39:17 +0000 admin http://epsylon.blog.aei.pl/2008/03/13/mysli/

“O człowieku, który jest ciasny w siedmiu różnych specjalnościach, mówi się, że jest wszechstronny.”

Hugo Steinhaus

]]>
http://epsylon.blog.aei.pl/2008/03/13/mysli/feed/ 0
Zmienione plany http://epsylon.blog.aei.pl/2008/03/06/zmienione-plany/ http://epsylon.blog.aei.pl/2008/03/06/zmienione-plany/#comments Thu, 06 Mar 2008 22:53:17 +0000 admin http://epsylon.blog.aei.pl/2008/03/06/zmienione-plany/ Dzisiaj obiecałem, że dokończę ostatnią notkę. Oczywiście (:) ) się to nie udało. Zająłem się jak zwykle czymś innym. Nie żałuje. Zamiast rozpływać się w świecie swoich wspomnień i wątpliwych myśli powstała nowa strona – http://knurow.oaza.aei.pl/. Szewc przestał bez butów chodzić. Już dawno to powinno zostać zrobione.

]]>
http://epsylon.blog.aei.pl/2008/03/06/zmienione-plany/feed/ 0
Changelog http://epsylon.blog.aei.pl/2008/03/05/changelog/ http://epsylon.blog.aei.pl/2008/03/05/changelog/#comments Wed, 05 Mar 2008 14:17:50 +0000 admin http://epsylon.blog.aei.pl/2008/03/05/changelog/ Zmian było sporo. Część z nich właśnie się odbywa. Blog nie powinien mieć aspiracji do próby obejmowania tego wszystkiego. Nie mniej kilka spraw chyba warto by opisać. Więc do dzieła – chronologicznie.

Abstract:

Po edycji 2007 dużo się działo -przede wszystkim w głowach. Rozliczenie tegorocznego Festiwalu to chyba jakiś symbol. Ile razy Tomek musiał jeździć z tego powodu do Gliwic to chyba już nikt nie zliczy. Spotkania w Ruinach, co tutaj dużo mówić, coraz mniej satysfakcji dają mi osobiście. Czuję się jak w pracy w czymś co zawsze było moją pasją. Dlaczego? Może to zwykłe wypalenie… ale nie sądzę. Raczej powodu upatrywałbym się w tym, że forma oddaje obecnie 95% inicjatywy ludziom “z zewnątrz”. A koń jaki jest każdy widzi. Ludzie którzy są sercem Spotkania sami w większości nie są przekonani do tego wydarzenia – to o czym my mówimy!
Abstract rozpoczął się w 2001r., praktycznie równolegle z rozpoczęciem przeze mnie prób świadomego życia (15-16lat). Jest ważną częścią tego co nazywam “sobą”. Potrzeba jasnej decyzji – zamykamy sprawę na edycji 2007 i z podniesionym czołem mówię dziękuje, albo….no właśnie co? Coś zmienić.
I dokonał się męski wybór :) . Stawiamy sprawę jasno. Abstract MUSI się stać znowu dla nas wyzwaniem i czymś co będzie dawało taką samą satysfakcje jak na początku albo rezygnujemy. Droga do tego? Rezygnujemy z wykładów, rezygnujemy z planu, rezygnujemy z setek maili, telefonów i informacji, że taki i taki nie powie wykładu bo coś tam. Abstract staje się przedstawieniem. JEDNYM dwugodzinnym (półtoragodzinnym) wykładem. Przygotowywanym przez cały zespół przez pół roku. Światła, zsynchronizowana muzyka, scenariusz, reżyser, warsztaty aktorskie – to jest nasz cel. Ma być zasada mocnego uderzenia – przychodzisz do Ruin nie na 3 dni, ale na 2h, ale pamiętasz co się tam działo przez pół roku.
W ten sposób nie oddajemy serca imprezy w ręce innych, mamy nowe wyzwanie, łączymy nasze doświadczenia na różnym polu (ktoś jeszcze pamięta Pieśni nad Pieśniami-”Ukarz mi Panie swą twarz”? :) ).
Jak to mam w zwyczaju – gdy coś mi się podoba to mówię o tym z nieukrywanym entuzjazmem. Czy są słabe strony takiego pomysłu? Oczywiście. Ale to już nie jest kwestia Bloga tylko naszego zespołu ;) . Niech na razie oficjalnie świat zna tylko hasło “Pierwsze w Europie widowisko teatralno-naukowe stworzone przez filozofa, fizyka kwantowego, malarza, muzyka, kulturoznawce i filologa” ;) .

Ruch Światło-Życie, parafia:

Mała telenowela tak naprawdę :/. Sam jestem trochę zły, że się w coś takiego dałem wciągnąć. Dużo mnie to kosztowało, ale trudno już… Niech ludzie sobie myślą co myślą. Przede wszystkim zostałem i to na dodatek z własną grupą (z dwiema lub trzeba osobami). Odszedł Bartłomiej i Monika – to zdecydowanie najbardziej odczuwalne przeze mnie wydarzenie z tego wszystkiego. Nie mam do nich o to pretensji – to też jest sukces. Moją relację do oazy takiej “codziennej” niespodziewanie zaczyna mocno kształtować Ewelina L. I to na dodatek wcale nie przez jakieś rozmowy – przez postawę. Wychodzi mi to zdecydowanie na dobre.
Co raz częściej odczuwam to, że mam 23lata. Zastanawiam się kiedy nagle jak od cięcia miecza stracę umiejętność kontaktu z uczestnikami. A może już straciłem, ale nie potrafę tego zobaczyć? Muszę sobie jasno odpowiedzieć na pytanie – jaka jest moja funkcja w Wspólnocie. Nie ukrywam, że przyczyniła się do tego Hierarchia Kościelna, która dała mi pewne wyraźne sugestie. I tutaj znowu mały sukces – nie myślałem o Oazie, a o Kościele w ogóle.
Podporządkowałem wiele “służbie” w swoim myśleniu. Odkrywam coraz częściej, że przez to, że nie przyjmuje pewnych norm ludzie zaczynają na mnie patrzeć z przymrożeniem oka – także na to co robię i mówię. W ten sposób moje życie przestaje być czytelne i generalnie wszystko przestaje mieć sens. Idealista siedemnastoletni był kimś atrakcyjnym do słuchania, gdy ma 23 ludzie zaczynają w głowach pytać czy z nim wszystko w porządku jest. Tak to trochę odczuwam w kontaktach z ludźmi. W ten sposób moja własna formacja doprowadziła do zaprzeczeniu założeniom.
Pytanie czy ta presja na tak szerokim froncie (oj, a jest szeeeeeeeroki!), aby odejść jest dobra. Ech…znowu “przeciwstawiam się światu” zamiast przyjąć, że on może mieć rację. Ciekawe ile w tym jest pychy – “beze mnie to już nie będzie to samo, nie dadzą rady itp”. Ale nawet gdy się człowiek oderwie od takiego myślenia (wiecie, że to nie jest łatwe) – czy tak naprawdę powinno być, że Oaza to max 22lata-19lat=3lata posługi animatorów? Ech… ile w ten sposób będzie się traciło! Oaza ma być w takim razie w pewnym sensie skazana na wieczną”niemowlęcość”? Na bycie grupą naiwnych pośród świata? Nie dziwne w takim razie, że na pewnym etapie ludzie odchodzą z niej uważając ją za…. delikatnie mówiąc piaskownice.

Buntuje się! Nie potrafię tego zaakceptować, żeby to co kocham i czego założenia (w miarę) znam było tak widziane w świecie. Zresztą wszystko co najlepsze w mojej parafialnej wspólnocie rodziło się właśnie z tego ciągnięcia w górę wynikającego z “wyglądania” poza ramy konspektów oazowych (i w ten sposób ich najlepszego realizowania jak się okazywało! Ile razy doświadczenia rekolekcji weekendowych mi samemu pomagały lepiej odczytać Kroki?)

Muszę kończyć na dzisiaj. Dopiszę resztę niebawem.

]]>
http://epsylon.blog.aei.pl/2008/03/05/changelog/feed/ 0
Powrót po długiej przerwie http://epsylon.blog.aei.pl/2008/02/12/powrot-po-dlugiej-przerwie/ http://epsylon.blog.aei.pl/2008/02/12/powrot-po-dlugiej-przerwie/#comments Tue, 12 Feb 2008 14:14:45 +0000 admin http://epsylon.blog.aei.pl/2008/02/12/powrot-po-dlugiej-przerwie/ Dawno mnie tutaj nie było – dlaczego? Z powodu nadmiaru spraw, którymi zacząłem się zajmować. Rzeczy działo się naprawdę sporo i to na dodatek ciekawych. Kilka(naście) razy miałem ochotę napisać tutaj parę “mocnych” tekstów. Może to i lepiej, że lenistwo zwyciężyło?

Spróbuję trochę nadrobić. Na razie po prostu umieszczam linka do rzeczy którą ostatnio się zajmowałem. Niezawodowo wprawdzie, ale może właśnie dlatego dającej satysfakcję – obrazy olejne.

]]>
http://epsylon.blog.aei.pl/2008/02/12/powrot-po-dlugiej-przerwie/feed/ 0
Boże Narodzenie http://epsylon.blog.aei.pl/2007/12/24/boze-narodzenie/ http://epsylon.blog.aei.pl/2007/12/24/boze-narodzenie/#comments Mon, 24 Dec 2007 12:52:20 +0000 admin http://epsylon.blog.aei.pl/2007/12/24/boze-narodzenie/ W dzisiejszej Godzinie Słowa Kościół daje nam takie słowa:

bn_1.jpgPrzebudź się, człowiecze: dla ciebie Bóg stał się człowiekiem! “Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus”. Dla ciebie, powtarzam, Bóg stał się człowiekiem.

Umarłbyś na wieki, gdyby On nie narodził się w czasie. Przenigdy nie byłbyś wyzwolony z ciała grzechu, gdyby On nie przyjął ciała, podobnego do ciała grzechu. Byłbyś skazany na niemiłosierną wieczność, gdyby Bóg nie okazał ci wiecznego miłosierdzia. Nie byłbyś przywrócony życiu, gdyby On nie poddał się dobrowolnie prawu śmierci. Bez Jego pomocy byłbyś zgubiony, zginąłbyś, gdyby nie przyszedł.

Świętujmy więc z radością nadejście naszego zbawienia i odkupienia. Świętujmy dzień uroczysty, w którym Ten, co sam jest jedynym i wiekuistym dniem Ojca, zechciał zstąpić w krótki i przemijający dzień doczesności. On “stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby jak to napisano, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi”.

św. Augustyn

 

 

Życzę wszystkim i sobie, aby po tych świętach mogliśmy ze spokojnym sumieniem powiedzieć, że lepiej rozumiemy te słowa….nie dlatego, że filozofowaliśmy, ale dlatego, że je przeżyliśmy!

]]>
http://epsylon.blog.aei.pl/2007/12/24/boze-narodzenie/feed/ 0
Nastrój, pomysł, inspiracja http://epsylon.blog.aei.pl/2007/12/03/nastroj-pomysl-inspiracja/ http://epsylon.blog.aei.pl/2007/12/03/nastroj-pomysl-inspiracja/#comments Mon, 03 Dec 2007 13:55:56 +0000 admin http://epsylon.blog.aei.pl/2007/12/03/nastroj-pomysl-inspiracja/ All around me are familiar faces Worn out places, worn out faces Bright and early for their daily races Going nowhere, going nowhere Their tears are filling up their glasses No expression, no expression Hide my head I want to drown my sorrow No tomorrow, no tomorrow And I [...]]]>

All around me are familiar faces
Worn out places, worn out faces
Bright and early for their daily races
Going nowhere, going nowhere
Their tears are filling up their glasses
No expression, no expression
Hide my head I want to drown my sorrow
No tomorrow, no tomorrow

And I find it kinda funny
I find it kinda sad
The dreams in which I’m dying
Are the best I’ve ever had
I find it hard to tell you
I find it hard to take
When people run in circles
It’s a very, very mad world mad world

Children waiting for the day they feel good
Happy Birthday, Happy Birthday
Made to feel the way that every child should
Sit and listen, sit and listen
Went to school and I was very nervous
No one knew me, no one knew me
Hello teacher tell me what’s my lesson
Look right through me, look right through me

And I find it kinda funny
I find it kinda sad
The dreams in which I’m dying
Are the best I’ve ever had
I find it hard to tell you
I find it hard to take
When people run in circles
It’s a very, very mad world … world
Enlarge your world
Mad world

]]>
http://epsylon.blog.aei.pl/2007/12/03/nastroj-pomysl-inspiracja/feed/ 0
Refleksje oazowe http://epsylon.blog.aei.pl/2007/11/23/refleksje-oazowe/ http://epsylon.blog.aei.pl/2007/11/23/refleksje-oazowe/#comments Fri, 23 Nov 2007 22:05:42 +0000 admin http://epsylon.blog.aei.pl/2007/11/23/refleksje-oazowe/ Gdy jest słuszna sprawa i jest amunicja to należy podjąć walkę o nasze ideały – to obowiązek…

Gdy środków nie ma wystarczająco wiele, brakuje amunicji, ale jest duch walki to można (wielu jest takich co powie, że trzeba!) ją podjąć nawet jeśli graniczy ona z szaleństwem…

Gdy opatrunki sie kończą, amunicja na wyczerpaniu to należy wywiesić białą flagę. Nie czekać aż bunkier zostanie rozniesiony w pył. Trzeba przeżyć i dać sobie szansę, aby w inny sposob podjąć walkę po przegrupowaniu…

]]>
http://epsylon.blog.aei.pl/2007/11/23/refleksje-oazowe/feed/ 0
Refleksje na temat “Piątkowy wieczór” http://epsylon.blog.aei.pl/2007/11/16/refleksje-na-temat-piatkowy-wieczor/ http://epsylon.blog.aei.pl/2007/11/16/refleksje-na-temat-piatkowy-wieczor/#comments Fri, 16 Nov 2007 15:25:11 +0000 admin http://epsylon.blog.aei.pl/2007/11/16/refleksje-na-temat-piatkowy-wieczor/

“(…) Co zrobić teraz gdy się spadło z chmur
Na wielkie ziemi pustkowia
Co robić teraz gdy się skończył cud
Wymódlmy zatem go od nowa

Niech zacznie się
I trwa wiecznie znów
Niech zacznie się
Czy słyszysz mnie
Pośród gór i mórz
Odezwij się
Odezwij się”

Co mam zrobić gdy spadłem z chmur? Tak właśnie się czuję. I myślę, że nie tylko ja. Widzę, że dużo osób będzie patrzyło na to co się teraz u mnie dzieje jak na żal i pretensje do życia. Nie – tak nie jest. To nostalgia bardziej…tęsknota.

Uważam (nieskromnie mówiąc) , że dotychczas dosyć dobrze udawało mi się przeżywać rozstania z ludźmi. Przede wszystkim nie próbowałem za wszelką cenę zachować ich przy sobie. Było w tym wszystkim sporo wolności. Były to jednak do tej pory pojedyncze osoby. Mimo, że oczywiście jeszcze nie ma żadnych decyzji – ciśnie się do głowy to pytanie: “czy teoretycznie potrafiłbym zachować się tak samo wobec <<kilku lat>> mojego życia?”. To dobre pytanie.

To kilka lat wspólnej wędrówki, absolutnie cudownego spotkania, które miało największe konsekwencje w moim życiu. Że nie będzie to trwać wiecznie – wiedziałem od początku. Gdy teraz ogląda się tą ulotność tych doświadczeń trzeba przede wszystkim nie dać swoim myślom podążać gdziekolwiek indziej jak tylko do zachwytu tajemnicą Spotkania. I to znaczące, że po czasie wraca się jakby do początku.

I do tego też muszę się przyznać – że jest to docenienie drogi małżeństwa.

I to jest jakiś kierunek na teraz dla mnie, tak myślę – szukać jakie dobro z tego wszystkiego wyciągnąć mogę dla siebie. No i walczyć, ale w taki dobry sposób – nie za wszelką cenę. Trudne to jest – z jednej strony pokazać najbliższym tą Wolność w Miłości, a z drugiej zrobić to tak, aby nie czuli się tak, że mnie to “nie obchodzi”.

]]>
http://epsylon.blog.aei.pl/2007/11/16/refleksje-na-temat-piatkowy-wieczor/feed/ 0
Ponownie podróż w czasie http://epsylon.blog.aei.pl/2007/11/08/ponownie-podroz-w-czasie/ http://epsylon.blog.aei.pl/2007/11/08/ponownie-podroz-w-czasie/#comments Thu, 08 Nov 2007 13:15:30 +0000 admin http://epsylon.blog.aei.pl/2007/11/08/ponownie-podroz-w-czasie/ 4_000.pngTomek ostatnio prowadził zajęcia w LO “z krzywymi Lissajous w tle”. Bardzo fajny pomysł swoją drogą, żeby w actionscripcie pobawić się w taki sposób matematyką. Chcąc mu podrzucić coś ciekawego zajrzałem do katalogu F:\Cpp\Borland\Epsylon. Ech… data utworzenia plików 1997-1998r. Pisane jeszcze na autorskiej bibliotece Vaquum’a (wtedy “Smoke” bodajże) “graffa.h” ;) . Fajnie się takie rzeczy ogląda:

////Programing by Epsylon/Tenebris
////Title: Cykloida wydluzona z podwojna zmiana parametru
#include <dos.h>
#include <conio.h>
#include <math.h>
#include <mem.h>
#include <graffa.h>
#include <asm.h>
#define a 10
int x,y;
float t,j;
void main(void){
grafON();

while(!kbhit()){

t+=0.01;
j+=0.0005;
x=a*(t-(j)*sin(t));
y=a*(1-(j)*cos(t))+50;
if(x>0 && x<319 && y>0 && y<199) ppix(x,y,1);

}

getch();
grafOFF();
}

Tenerbris? bump_000.pngJej, nawet już nie pamiętałem, że kiedyś właśnie taką nazwę mieliśmy! To był bardzo fajny czas w życiu. Gdy ktoś coś napisał to biegł w kapciach dwa piętra niżej do sąsiada z dyskietką 1.44mb i pokazywał kod i efekt. Wyprzedzaliśmy się i motywowaliśmy wzajemnie. To właśnie dzięki tamtej atmosferze chciało mi się “kodować”. Także tamte parę miesięcy określiło wszystkie moje plusy i minusy obecnego pisania programów.

blur_000.png

Był to czas bez dostępu do internetu. Wtedy taka grupa 3-4 znajomych sąsiadów była niezbędna. Samemu bym się poddał po czasie, albo nie miałbym motywacji po prostu do pisania programów których nie miałbym komu pokazywać. Był to też czas pierwszej styczności z produkcjami demosceny. Atmosfera tamtych lat jest nie do oddania w słowach. Wtedy pisałem najwięcej. Ilość kodu który wyprodukowałem w tamtym czasie zadziwia mnie do tej pory. Właśnie ten powyższy ilustruje co się działo – wystarczyło, że znalazłem ciekawy wzór w książce (Bernstein’a zazwyczaj) i już otwierałem “wzorek[n].c” i pisałem. Nauczyłem się w ciągu krótkiego czasu ogromnie dużo, a potem….. plasblob_000.pnga potem nie potrafiłem przeskoczyć pewnego etapu ponieważ nie mieliśmy kogoś kto by nam pokazał dobry kierunek, rzucił dobre wyzwania, pokazał dobre metody. Taki zryw entuzjazmu mimo, że bardzo twórczy i piękny musiał się skończyć. U nas nie skończył się dlatego, że nam się już nie chciało. Gdybym wtedy trafił na mądrego i kompetentnego prowadzącego to nie siedziałbym kurczowo pisząc w dosie i to strukturalnie do 2002 roku i wiele rzeczy by się pozmieniało. Nie rozpaczam – i tak uważam, że życie naprawdę mnie wyróżniło dając mi takich ludzi i takie możliwości. Raczej coś innego próbuje z tego teraz wyciągnąć dla siebie.

ndn_000.pngWłaśnie – jak cholernie ważne jest, aby w odpowiednim momencie postawić osobie młodszej (szeroko rozumiejąc ten termin) dobre wymagania i jak dużo od tego zależy.

Wielkie podziękowania dla Tomka i dwóch Dawidów.

Więcej o tamtych czasach: tutaj.

]]>
http://epsylon.blog.aei.pl/2007/11/08/ponownie-podroz-w-czasie/feed/ 1